Janusz Marian Palikot


Twój Ruch

Sam jestem wegetarianinem, wiec dla mnie żadnego uboju by mogło nie być.

Rozumiem jednak, że wielu ludzi musi jeść mięso. Trudno! Ale niech to będzie przygotowywane bez niepotrzebnego cierpienia zwierząt!

Ekologia i ochrona środowiska

palikot

Ubój rytualny – 2013r

Warszawa, 12.07.2013. Posłanka Ruchu Palikota Anna Grodzka (L) oraz Janusz Palikot (P) protestują przeciwko ubojowi rytualnemu podczas debaty przed głosowaniem dot. projektu ustawy dopuszczającej prowadzenie uboju rytualnego w trakcie ostatniego dnia 45. posiedzenie Sejmu, 12 bm. W głosowaniu posłowie odrzucili rządowy projekt wprowadzający ubój zwierząt bez ogłuszania. (mgo) PAP/Jakub Kami?ski

Warszawa, 12.07.2013. Pos?anka Ruchu Palikota Anna Grodzka (L) oraz Janusz Palikot (P) protestuj? przeciwko ubojowi rytualnemu podczas debaty przed g?osowaniem dot. projektu ustawy dopuszczaj?cej prowadzenie uboju rytualnego w trakcie ostatniego dnia 45. posiedzenie Sejmu, 12 bm. W g?osowaniu pos?owie odrzucili rz?dowy projekt wprowadzaj?cy ubój zwierz?t bez og?uszania. (mgo) PAP/Jakub Kami?ski

Ubój rytualny to ubój ze szczególnym okrucieństwem. Według starych religijnych zasad, gdzie myślenie o cierpieniu zwierzęcia zastępowane było staraniem o ulżenie w cierpieniu, lub gniewie boga. Ci, którzy wieki temu pisali Święte Księgi wiedzieli, że aby motłoch stosował podstawowe zasady sanitarne (w gorącym klimacie łatwiej przechowywać mięso pozbawione krwi), trzeba wmówić im, że tak chce ich bóg. I te sanitarne przepisy z czasów powstawania religii obowiązują wyznawców do dziś. Mimo epoki lodówek, zamrażarek, chłodni w dalszym ciągu bezkrwawe mięso jest wolą boga!

W czasach rewolucji technologicznej zrobiliśmy z tej ohydnej tortury dochodowy biznes. Panowie z PSL-u o tym wiedzą, bo od lat pasą swoje majątki na podrzynaniu żywcem gardeł milionom krów, jagniąt i drobiu. Trybunał Konstytucyjny zabronił tego od 1 stycznia tego roku. Ale Tusk postanowił właśnie rzucić im krwawy ochłap i ponownie zalegalizować możliwość zarabiania na torturowaniu zwierząt.

Żródło: NaTemat

Lider RP odniósł się również do piątkowego głosowania ws. uboju rytualnego. Sejm odrzucił rządowy projekt ustawy dopuszczającej ubój zwierząt bez ich ogłuszania. Wniosek o odrzucenie projektu zgłosił Ruch Palikota. Zdaniem Palikota to głosowanie, to wielki sukces obrońców zwierząt. Pokazuje jednocześnie, że jeśli Polakom na czymś zależy, jak się zorganizują, to potrafią wywrzeć nacisk na władzę.

Czytaj więcej…

Myśliwstwo – lata 90-te

Palikot

Rosja. Moczary zagubione pośród lasów. Środek zimnej marcowej nocy. Między drzewami skradają się Bronisław Komorowski i Janusz Palikot. Są przemarznięci do szpiku kości. To jednak nie ma znaczenia. Liczy się tylko jedno – głuszce. Polowanie zakończyło się sukcesem Palikota, który jako jedyny ustrzelił głuszca. Osiągnięcie było tym większe, że wtedy, pod koniec lat 90., polityk był myśliwskim debiutantem. Żródło: Newsweek

Bronka (Bronisława Komorowskiego – przyp. admin) poznałem bodaj w 1994 roku podczas sylwestra w leśniczówce w Lasach Janowskich. Byliśmy potem na wielu prywatnych wyprawach i spędziliśmy razem ostatnich pięć sylwestrów. Z tych wszystkich wydarzeń najbardziej niezwykły był nasz wspólny pobyt w Rosji i polowanie na głuszca. To było dobre 300 km od Moskwy, w kierunku na Białoruś, jak sobie przypominam – w marcu 1997 lub 1998 roku. Mieszkaliśmy wśród całkowitych moczarów w jakiejś pamiętającej drugą wojnę światową leśniczówce. Warunki straszne i na trzeźwo nie dało się położyć.
To było moje pierwsze polowanie. Nie jestem urodzonym myśliwym i bardziej ciągnęło mnie do przygody i towarzystwa niż do strzelania. Wśród prawdziwych myśliwych doświadczyłem swoistego rodzaju więzi i kultury, które mają niezwykle wiele uroku. Składają się na to różne obyczaje, pieśni i… nalewki, a nawet dobra tradycyjna kiełbasa…I popijając jakimś bimbrem z soku z sosny. Kiedy następnego dnia wyruszyłem z moim przewodnikiem na polowanie, miałem nie tylko kaca ale i najzwyklejszego pietra, czy aby nie zginę za karę gdzieś w tych bagnach.

Ale wtedy zdarzył się cud opisany później na łamach Łowca Polskiego. Ja, debiutant, zobaczyłem walkę kogutów o samicę głuszca. Rzecz, której prawie nie zdarza się widzieć i to najlepszym, najbardziej doświadczonym myśliwym. Głuszca podchodzi się wiele godzin od drugiej do czwartej-piątej nad ranem. Posuwać się można tylko w trakcie określonej fazy pieśni godowej, kiedy ptak głuchnie . Nazywa się ją szlifowaniem, w odróżnieniu do pierwszej fazy pieśni zwanej korkowaniem. Tak więc zmarznięty i zdumiony oglądałem walkę kogutów, a potem ustawiłem się do strzału do koguta, który przegrał. I wówczas zleciał mi pod lufę trzeci kogut, którego zastrzeliłem. I tak, jako jedyny, wróciłem z polowania – ja debiutant – z ptakiem na flincie. Żródło:Blog Janusza Palikota

Komentarze

Komentarze